GetBack logo

Masz pytania? Zadzwoń lub napisz!

+48 800 600 700

71 771 01 00

kontakt@getbacksa.pl

Polscy windykatorzy chcą rządzić w Europie

22 maja 2017

Lokalny rynek to już za mało dla krajowych firm. Kruk, Kredyt Inkaso, GetBack oraz Best mają ambitne plany. Niedługo może się okazać, że to właśnie polskie firmy będą głównymi rozgrywającymi na europejskim rynku wierzytelności.

 

Do poprawnego wyświetlenia dokumentów pdf wymagana jest wtyczka Adobe Flash Player - pobierz

 

Czasy, w których Polska była dla lokalnych windykatorów krajem miodem i mlekiem płynącym, dobiegają, a niektórzy twierdzą, że już dobiegły, końca. Rynek co prawda wciąż rośnie, ale już nie tak dynamicznie, jak jeszcze kilka lat temu. Jakby tego było mało naszym rynkiem zainteresowały się duże zagraniczne podmioty, które również mają chrapkę na długi Polaków. Lokalni gracze w takiej sytuacji mają dwa wyjścia: albo toczyć wyniszczającą walkę w kraju, albo poszukać szczęścia na innych rynkach. Zdając sobie sprawę z Tego, że każda wojna przynosi ofiary, część windykatorów postawiła na to drugie rozwiązanie. Budowa biznesu za granicą to odważny, ale też i ryzykowny krok. Niemniej jednak gra jest warta świeczki.

Wędrówka ludów

Ekspansja polskich firma zaczęła się dobre kilka lat temu. Pierwszym poważnym rynkiem, na którym pojawiły się polskie firmy była Rumunia. Szlaki przecierał tam Kruk, potem dołączył do niego Kredyt Inkaso oraz GetBack. Dlaczego akurat Rumunia? Jeszcze kilka lat temu tamtejszy rynek był praktycznie niezagospodarowany. Rynek zarządzania wierzytelnościami był w powijakach z nieliczną grupą lokalnych podmiotów i bankami, które nie kwapiły się do sprzedaży portfeli złych długów między innymi też dlatego, że nie miały komu. W tym czasie w Polsce co prawda wciąż rosła podaż, ale też rosnąca konkurencja sprawiała, że i ceny płacone za długi zaczęły osiągać horrendalne poziomy. W 2011 r. średnie ceny w Polsce za bankowe pakiety detaliczne wynosiły 17 proc. W Rumunii było to około 8 proc.

Pojawienie się polskich firm w Rumunii sprawiło, że i tamtejsi dostarczycieli złych długów zaczęli otwierać się na sprzedaż pakietów. W efekcie rynek ten zaczął przybierać coraz bardziej wyraziste kształty. W ubiegłym roku podaż bankowych wierzytelności konsumenckich sięgnęła prawie 7 mld zł wobec 2,5 mld zł rok wcześniej, a polskie firmy są dziś tam jednymi z głównych rozgrywających. Bank rozbił oczywiście Kruk, który jako pierwszy zdecydował się spróbować sił na tym rynku i spił niemal całą śmietankę. O sukcesie świadczą zresztą liczby. Przychody Kruka z rynku rumuńskiego sięgnęły w ubiegłym roku 311,9 min zł co stanowiło prawie 40 proc. całkowitych wpływów spółki z działalności operacyjnej. Ekspansja kolejnych firm na rynek rumuński dziś wydaje się jednak już nieuzasadniona. Rynek pod względem wielkości wciąż nie dorównuje i pewnie nigdy nie dorówna naszemu rynkowi (podaż konsumenckich pakietów sięgnęła u nas w ubiegłym roku prawie 16 mld zł), a jakby tego było mało, trzeba się tam mierzyć z głównymi graczami z Polski. W tym kontekście nie dziwi fakt, że windykatorzy wciąż szukają swojej ziemi obiecanej. Ostatnim krzykiem mody jest południe Europy, a konkretnie Włochy oraz Hiszpania. Windykatorów do tych kraj ów przekonują liczby. Z danych zebranych przez Kruka wynika, że wartość detalicznych wierzytelności nieregularnych w tych krajach jest w sumie dziesięciokrotnie większa niż w Polsce. Nie jest więc zaskoczeniem, że w ostatnim czasie o rozpoczęciu działalności na rynku włoskim poinformowała spółka Best. - Uważamy, że rynek włoski posiada duży potencjał wzrostu i znajduje się na relatywnie wczesnym etapie rozwoju. Czynnikami dodatkowo wspierającymi rozwój tamtejszego rynku wierzytelności powinny być sprzyjające regulacje prawne, ułatwiające przeprowadzenie transakcji na wierzytelnościach oraz odzyskiwanie należności od dłużników. Najlepszym dowodem na to jest znaczący wzrost liczby transakcji na tamtejszym rynku wierzytelności w ostatnich latach. Mamy nadzieję, że dzięki wykorzystaniu naszego unikalnego know-how, wypracowanego w toku wieloletniej działalności na krajowym rynku wierzytelności i wdrożeniu innowacyjnych rozwiązań technologicznych, rozpoczęcie działalności na rynku włoskim pozwoli nam w najbliższych latach na istotne zwiększenie tempa rozwoju -mówi Krzysztof Borusowski, prezes Bestu. O dalszej ekspansji, tyle że na rynek hiszpański myśli z kolei GetBack. Wiążące decyzje w tej sprawie jednak jeszcze nie zapadały.

Na południe Europy, tyle że bardziej do wschodniej jego części, wybrało się Kredyt In kaso. Spółka oprócz tego, że działa w Rumunii, próbuje swoich sił w Chorwacji oraz w Bułgarii. Oprócz tego stara się ściągać długi w Rosji. Po zamieszaniu związanym z nieudaną próbą przejęcia spółki przez Best o windykatorze zrobiło się nieco ciszej, ale obecność na zagranicznych rynkach wydaje się być mocną kartą przetargową firmy i dobrym przyczółkiem do dalszego rozwoju.

Oddzielną historię stanowi oczywiście Kruk. Firma oprócz tego, że działa w Rumunii obecna jest także we Włoszech, Hiszpanii, Czechach, na Słowacji oraz w Niemczech. Z jednej strony dla tak dynamicznie rozwijającej się spółki Polska i Rumunia stały się za ciasnymi rynkami, z drugiej strony dochodzi jeszcze element ambicjonalny. Piotr Krupa cały czas powtarza, że buduje imperium nie na skalę polską, ale na skalę europejską, a nawet międzynarodową. O tym, że nie żartuje, świadczyć mogą poczynania Kruka. WI kwartale 90 proc. inwestycji spółki pochodziło z Rumunii, Czech, Słowacji, Niemiec i Włoch. W tym okresie firmie udało się łącznie kupić portfele wierzytelności o łącznej wartości nominalnej 3,8 mld zł. Spółka wydała na nie prawie 214 min zł.

Z mojej perspektywy ekspansja zagraniczna polskich windykatorów ma kilka przyczyn. Jedną z kluczowych przesłanek skłaniających spółki do wejścia na nowe rynki jest znacząca konkurencja na krajowym rynku, głównie w obszarze nabywania pakietów wierzytelności, ale również i inkasa. Motywacją finansową są wyższe lub szybsze odzyski zainwestowanego kapitału. Istotnym argumentem za ekspansją zagraniczną jest pozyskanie know-how. Każdy rynek ma swoją specyfikę, ale i elementy wspólne. Skopiowanie skutecznego rozwiązania z jednego rynku na pozostałe może być istotnym argumentem za budowaniem przewagi konkurencyjnej, czy barier wejścia. Ostatecznie ekspansja zagraniczna, po osiągnięciu odpowiedniej skali, umożliwia pozyskanie tańszego finansowania czy też bardziej elastyczne źródła finansowania. Podsumowując, w pewnym sensie spółki nie mają wyboru (za wyjątkiem specjalizacji) i albo wychodzą na rynki zagraniczne, albo są Przejmowane w myśl powiedzenia rozwijaj się albo giń - mówi Sobiesław Kozłowski, analityk Raiffeisen Brokers.

Cieniem na ekspansji zagranicznej Kruka kładzie się jedynie nieudana próba podboju rynku węgierskiego, gdzie spółka zainwestowała nawet w lokalny podmiot. Kruk jednak szybko wycofał się z tamtego rynku, w związku z czym i straty były ograniczone.

Polacy podbiją Europę?

Ten przypadek, o którym pewnie już mało kto jednak pamięta, powinien dać jednak dużo do myślenia. Pokazuje, że od momentu podjęcia decyzji o wejściu na zagraniczny rynek do osiągnięcia na nim sukcesu jest długa droga.

- W przypadku windykacji zagranicznej konieczna jest znajomość regulacji poszczególnych państw, które w niektórych przypadkach całkowicie różnią się od materii prawnej w Polsce. Zdecydowany wpływ na sukces windykacji ma znajomość mentalności i zwyczajów obowiązujących w danym państwie. Nie bez znaczenia są również wymogi formalne, konieczne czasami do wszczęcia postępowania sądowego czy okresy przedawnienia, które różnią się od polskich rozwiązań kodeksowych - zwraca uwagę Michał Stachowski, zastępca dyrektora działu windykacji w firmie Coface. Kto jednak nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Windykatorzy mają szansę rozdawać karty na europejskim rynku, a to udaje się tylko nielicznym polskim branżom.

Opinie

Prezes GetBack Konrad Kąkolewski - polski rynek zarządzania wierzytelnościami jest dojrzały. Nie oznacza to jednak, że osiągnął poziom nasycenia, który uniemożliwia jego uczestnikom dalszy rozwój. W Polsce nadal można znaleźć i nabyć w optymalnej cenie wiele atrakcyjnych portfeli. W 2016 r. nabycia pakietów przez grupę GetBack w ujęciu netto wyniosły ponad 500 min zł. W tym roku chcielibyśmy utrzymać dotychczasowy wzrost. W dalszym ciągu daje to nam, w mojej opinii, możliwości rozwoju. Oczywiście, sprawdzamy możliwości wejścia na inne rynki, w tym także w Europie Zachodniej, ale i bez tego jesteśmy w stanie organicznie rosnąć. Trudno jednoznacznie ocenić przyczyny ekspansji polskich spółek zarządzania wierzytelnościami za granicą. Zapewne chodzi o zdobycie przyczółków, które pozwolą w dalszym okresie na dynamiczny rozwój. Uważamy jednak, że pośpiech w tym przypadku nie jest wskazany. Rynki te są na tyle chłonne, że jeszcze długo będą dawały polskim spółkom możliwości dobrego zarobku.