GetBack logo

Masz pytania? Zadzwoń lub napisz!

+48 800 600 700

71 771 01 00

kontakt@getbacksa.pl

Polski dłużnik – między ubóstwem a rozrzutnością

07 lipca 2016

Jak wynika z badań spółki GetBack, przeciętny dłużnik wcale nie cierpi z powodu biedy, mimo że na ogólne pytania o swój status finansowy odpowiada skrajnie pesymistycznie.

Główny Urząd Statystyczny (GUS) podaje, że w 2015 r. poprawiła się sytuacja materialna Polaków. Przeciętne miesięczne wydatki wyniosły 1091 zł na osobę i były wyższe o 2,1 proc. od wydatków z roku 2014. Stanowiły 78,7 proc. dochodów (w 2014 r. – 80,5 proc.). Wydatki na towary i usługi konsumpcyjne wyniosły średnio 1043 zł i były wyższe o 2,0 proc. w stosunku do 2014 r.

Gospodarstwa domowe były też lepiej wyposażone w dobra trwałego użytkowania nowej generacji, a Polacy mieszkali w nieco większych mieszkaniach. Rok 2015 r. przyniósł dalszy wzrost przeciętnego dochodu rozporządzalnego ogółem o 4,3 proc. (w 2014 r. wzrost o 3,2 proc.). Dotyczyło to wszystkich grup społeczno-ekonomicznych. Najwyższy wzrost realnego dochodu rozporządzalnego zanotowano w gospodarstwach domowych pracujących na własny rachunek (7,6 proc.), a najniższy wzrost w grupie gospodarstw domowych rolników (1,2 proc.).

Analiza wydatków

Mimo tych optymistycznych danych ponad połowa badanych przez GUS gospodarstw domowych oceniała swoją sytuację materialną jako przeciętną, 3 na 10 gospodarstw postrzegało ją jako raczej dobrą albo bardzo dobrą i co szóste – jako raczej złą albo złą.

Jak na tym tle wygląda sytuacja materialna osób zadłużonych? Choć na ogólne pytanie o nią dłużnicy odpowiadają skrajnie pesymistycznie, to szczegółowa analiza ich wydatków temu przeczy. Prawie siedemset złotych – tyle wynoszą średnie miesięczne nakłady badanych na… wypoczynek, rekreację, przyjemności i używki.

Spółka GetBack – jeden z liderów polskiego rynku zarządzania wierzytelnościami – postanowiła sprawdzić, kim są zadłużeni Polacy i stworzyć statystyczny profil dłużnika.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie GetBack przez Millward Brown wynika, że wśród dłużników więcej jest mężczyzn niż kobiet (stosunek 57 proc. do 43 proc.). 54 proc. to osoby żyjące w małżeństwie lub stałym związku, a dokładnie połowa badanych ma na utrzymaniu dzieci. Większość zadłużonych, bo aż 78 proc., mieszka w miastach, a tylko 22 proc. na wsi. Największą grupę dłużników stanowią robotnicy wykwalifikowani (49 proc.) i niewykwalifikowani (17 proc.). Na trzecim miejscu są pracownicy handlu i usług (15 proc.).

Brak kultury oszczędzania

Niemal połowa respondentów na pytanie o powód zalegania ze spłatą zobowiązań odpowiada ogólnikowo: „Nie stać mnie na spłatę długu”. Zgodnie z samooceną dłużników ich sytuacja materialna jest zła, a u 64 proc. badanych pogorszyła się w ostatnich dwóch latach. Badani deklarują, że zaciągają długi, by pokryć koszty podstawowych potrzeb, m.in. zakupu jedzenia i opłacenia mieszkania. Większość ankietowanych twierdzi, że żyje w ubóstwie i „z trudnością wiąże koniec z końcem”.

Okazuje się jednak, że prawie 60 proc. respondentów ma w domu internet, a 90 proc. ma telefon komórkowy. Statystycznie 511 złotych z budżetu dłużnika pochłaniają łącznie wypoczynek, rekreacja i przyjemności, tj. kino, koncerty itp. Kolejne 169 złotych miesięcznie idzie na używki, zwłaszcza piwo i papierosy. 73 proc. badanych zapożyczyło się w sklepie, kupując na raty sprzęt RTV/AGD. Co ciekawe, tylko 25 proc. dłużników korzysta z pomocy socjalnej, a pobierany zasiłek stanowi nie więcej niż 20 proc. dochodów gospodarstwa domowego.

– Wielu dłużników to faktycznie ludzie żyjący skromnie, którym po prostu nie poszczęściło się w życiu. U znaczącej części wyraźnie jednak widać nie tyle skrajną biedę, ile brak kultury systematycznego oszczędzania. Badania wykazują, że dłużnicy potrafią wygospodarować pieniądze na produkty lub usługi, które nie są konieczne do przeżycia, a równocześnie mają problem ze spłatą zalegających długów, nawet w niewielkich kwotach – tłumaczy Paweł Trybuchowski, wiceprezes GetBack.

Pomoc w zasięgu ręki

Co ciekawe, badanych charakteryzuje duża otwartość względem pożyczania pieniędzy innym ludziom – przyznało się do tego aż 64 proc. respondentów. Sami dłużnicy pożyczają najczęściej z banków (74 proc.) i/lub od osób prywatnych (66 proc.). Chwilówki bierze prawie co drugi respondent (43 proc.).

– Niespłacanie zobowiązań często prowadzi do spirali zadłużenia. 18 proc. naszej populacji pożycza pieniądze na spłatę wcześniej zaciągniętego kredytu lub pożyczki. Kiedy zadłużeni zwracają się po tego typu pomoc do instytucji niewiarygodnych i nieuczciwych, często kończy się to w niekorzystny dla nich sposób. Dlatego misją nowoczesnej firmy, zajmującej się odzyskiwaniem wierzytelności, jest dotarcie do klienta i zaproponowanie mu bezpiecznych sposobów wyjścia z zadłużenia. Z naszego doświadczenia wynika, że wiele osób daje radę spłacać długi, ponieważ proponowane przez nas rozwiązania są uczciwe i dogodne. Skuteczną metodą jest na przykład indywidualny harmonogram spłacania należności i rata dostosowana do możliwości finansowych klienta – zapewnia Paweł Trybuchowski.